Szkoda kasy na drogie wino, kiedy tańsze smakuje podobnie

Wstydzimy się przyznać, że lubimy zwykłe rzeczy - nie zawsze te eleganckie, minimalistyczne i ekologiczne.

Czy tylko ja czuję zmęczenie tym ciągłym udawaniem, że nam na niczym nie zależy? Albo napinaniem się na coś, co tak naprawdę ma małe znaczenie? Mówię o codzienności i poleganiu na gustach innych. Lepiej myśleć za siebie. Bardzo cenię ludzi, którzy mają swoje plany, chcą czegoś i tego nie ukrywają. I cieszą się, kiedy im wychodzi. A jeśli nie, przyznają się i nie ukrywają, że żałują. Towarzystwo takich osób dodaje mi energii.



Kiedy czegoś chcemy, nie możemy udawać, że nam nie zależy. Po co? Bo według jakiś ustalonych przez oświecone jednostki standardów jesteśmy za coś za fajni i mamy zbyt wyrobiony gust? Albo ta obawa, że kiedy się dowiedzą o czym marzymy, to będą wiedzieli, w którym momencie przegraliśmy. To ryzyko, ale bez niego zawsze będziemy się zastanawiać, jak mogłoby być.

Wstydzimy się przyznać, że lubimy zwykłe rzeczy - nie zawsze te eleganckie, minimalistyczne i ekologiczne. Ja uwielbiam piwo. Zwyczajne pasteryzowane z supermarketu. Lubię oglądać telewizję. Zakupy w sieciówce robię nie po to, żeby połączyć potem te ciuchy z rzeczami od projektantów. To wszystko nie raz naraziło mnie na uśmieszki wyższości osób o jedynie słusznych, wyczytanych poglądach. Ciągle głupio się przyznać do lubienia McDonalda, nieczytania wszystkich ambitnych książek, które się ukazują oraz do tego, że szkoda kasy na drogie wino, kiedy tańsze smakuje podobnie.
Mam wrażenie, że prawdziwe życie toczy się gdzie obok tego. Nie mówię, że każdy kocha grilla i piwo jak ja, ale założę się, że wiele osób ma swoje słabości, do których się nie przyznaje. A myślę, że aspirując w ten sposób, tracimy przyjemność z tego, co lubimy sami z siebie. To jak oddawanie naszego gustu, a więc i decyzji, w ręce innych.

Piszę to, bo sama łapię się czasem na gryzieniu się w język, kiedy mówię coś niepoprawnego i wkurza mnie to. Nie chcę udawać, że jestem „ponad to”, żeby czuć się lepiej, na chwilę. Głupio nie przyznawać przed sobą, że nie żyję tak, jak mogłabym i nie sięgam po rzeczy, które są na wyciągnięcie ręki. Jeśli złapiecie mnie na tym, przywołacie do porządku.
Trwa ładowanie komentarzy...