POPULARNE "W Polsce nie ma żadnej perspektywy". Utalentowany 23-latek przegrywa z biedą

Dlaczego udajemy młodsze

Bo wtedy czujemy się lepsze.

Od jakiegoś czasu wywiady z Magdaleną Cielecką zaczęły robić się monotematyczne. W prawie każdym pojawia się wątek wieku. Czy czuje się źle jako 40-letnia aktorka? Czy ma jeszcze szansę grać młodsze od siebie kobiety? Czy żałuje, że niedługo nie będzie już ich grać? Co w związku z tym zamierza dalej robić ze swoim życiem? Nie przypominam sobie rozmowy z jakimś aktorem mężczyzną, w której byłby to najważniejszy wątek.

Ta presja jest strasznie męcząca. Zawstydzenie i zakłopotanie, że nie ma się 20 lat. Odnoszę wrażenie, że koło czterdziestki, a czasem nawet już po trzydziestce kobiety zaczynają czuć się w obowiązku tłumaczenia się z wieku, jakby próbowały przedłużyć swoją przydatność do spożycia. Brzmi brutalnie, ale tak bywamy traktowane. Słyszę od koleżanek, że są dziś zmęczone i dlatego ich twarz wygląda gorzej, że tkwią w jakimś nieciekawym punkcie kariery zawodowej „mimo, że wiedzą, że są już stare”. Sama też trochę od studiów osiągnęłam, dbam siebie, a i tak mam momenty, kiedy łapię się na myśli, że do szczęścia wystarczyłoby mi parę lat mniej. Z tą wiedzą, która mam teraz. No właśnie.

Ciągle przepraszamy za wiek. Sposobem na to jest oczywiście udawanie młodszej. Robi tak sporo kobiet. Bo jako młodsze czują się lepsze. Nawet nie dlatego, że same mają taką potrzebę, ale zwalnia je to z zachowania „dostosowanego do wieku”. Czyli pewnej przewidywalności, powagi albo ubolewania, że nie udało się im mieć dzieci. Zaobserwowałam, że samo przyznanie się, że ma się ileś tam lat może nagle sprawić, że rozmówcy wycofują się i trzymają kobietę na dystans. Słyszałam i widziałam nawet, jak zadowoleni z siebie mężczyźni bez ogródek wypominali kobiecie w rozmowie, że jest starsza - jakby z jakiegoś powodu świadczyłoby to o ich przewadze. A kiedy ona udaje młodszą, są spokojniejsi. Nie muszę się naginać do obcowania z kobietą w średnim wieku. Niektórzy wolą być oszukiwani.

Ja zawsze mówię, ile mam. 33 lata, i jednym z częstszych komplementów, jaki słyszę, jest to, że wyglądam na młodszą. Bez znaczenia, ile ma to wspólnego z prawdą. Ale z jakiegoś powodu jest to uznawane za zaletę. Powinnam więc skakać z radości. I przyznam, że sprawia mi to przyjemność. Ale ja nie patrzę tak na facetów. Rozumiem, że dłużej mogą mieć dzieci – bo chyba do tego się to sprowadza, co wielu panów bardzo lubi to podkreślać. Na szczęście nie wszyscy. Ale im tak samo robią się zmarszczki, tracą formę i dziadzieją. Czekam więc na mężczyzn, którzy zaczną grzecznie za to przepraszać. Albo my przestańmy.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Kobiety
Skomentuj