O autorze
Zajmuję się na co dzień młodym polskim kinem i tematami z pogranicza kulturoznawstwa i obserwacji codzienności. Kobiecy punkt widzenia na sprawy damsko-męskie przedstawiam w comiesięcznym felietonie w "Playboyu".

Denerwuje mnie, kiedy kobiety przepraszają, że jedzą

Czy nie za bardzo się staramy?

Ograniczanie w jedzeniu jest dla mnie najbardziej namacalnym sygnałem, że kobiety traktują siebie gorzej, niż mężczyźni. Po co? Nie odmawiajmy sobie tego, co oni robią bez skrępowania. Ale my uwielbiamy się umartwiać i karać. Same skazujemy się przez to na wieczną nadgorliwość.



Siedzimy wieczorem w knajpie i chłopaki zamawiają. Jeden makaron, drugi mięso. Dziewczyny nie są głodne. Wystarczy im herbata. Tylko jedna bierze sałatkę z brokułami, tłumacząc przepraszająco, że cały dzień nic nie jadła. Ja chętnie zjadłabym penne, ale w tej sytuacji próbuję się powstrzymać. Nie chcę wyjść na rozbestwioną wieśniarę bez stylu, która pozwala sobie na wieczorne jedzenie po godzinie 18. I jestem z siebie bardzo zadowolona, gdy znów udaje mi się czegoś sobie odmówić.

W sklepach, knajpach i na stronach Facebooka jest coraz więcej pysznego jedzenia, a my mamy być coraz chudsze. I jesteśmy, ale nie rezygnujmy ze wszystkiego - bo ktoś niby mógłby, nie daj boże, ośmieliłby się nawet to skomentować.

Szczególnie przed świętami wszędzie, w telewizji i pismach kobiecych, widziałam poradniki, jak nie przytyć w tym groźnym czasie. Ćwiczyć, zmienić styl życia, nie dopuszczać do spełnienia jakiejkolwiek zachcianki i karać się surowo za każde odstępstwo od tego rygoru. Przez całe dwa i pół dnia! I potem w Nowy Rok. Śmieszne. Czy naprawdę musimy przeżywać to dwa miesiące, czytać w grudniowym i styczniowym numerze? Nie lepiej odpuścić i powiedzieć sobie uczciwie, że jeśli nawet przytyjemy kilogram, to i tak zrzucimy go przez kilka następnych tygodni tygodni? Nikt nawet nie zauważy.

Same to na siebie nałożyłyśmy, więc i same sobie odpuśćmy. Nie przesadzajmy z krytyką wyglądu, swojego ani innych kobiet. Nikt nas za to nie pogłaszcze po głowie. A poczucie, że ciągle jesteś nie takie, jak powinnyśmy, wcale nie dopinguje i nie sprawia, że będziemy lepsze. Robi z nas raczej potulne i nadmiernie starające się dziewczynki, które czekają na słowo aprobaty lub pełne uznania klepnięcie w tyłek. Warto?
Trwa ładowanie komentarzy...